Powoli idę ulicę i jestem naprawdę uśmiechnięta. Już robi się szaro, a ja mam nadal uśmiech na twarzy. Ludzie, którzy mnie otaczają są cudowni.
Mam marzenia, moja wyobraźnia żongluje. A ja jej na to pozwalam. Jest to frajdą. Tworzę obrazy w głowie. Czasem na jawie. Tańczę w myślach.
Moja głowa czasem się wyłącza, gdy jest przeciążona. Słucham Izzi Dunn i czytam poezję.Tak, JA czytam poezję. Pawlikowska-Jasnorzewska, Poświatowska, Szymborska i miliard innych ukochanych.
Wącham stare książki, wodzę palcami po czcionce.
Jest mi dobrze.
Widzę siebie w lustrze. Jestem inna. Parę ciachnięć u fryzjera, lżej o więcej niż połowę. Patrzę na strój - inny niż kiedyś.
Zwracam większą uwagę na ludzi, słucham, uśmiecham się do nich. Nie przejmuję drobnostkami, a przynajmniej nie tak często jak kiedyś. Kupuję co chwilę nową torbę. Rano w autobusie pozwalam na to, by słońce mnie mocno raziło.
Pielęgnuję cudowne wspomnienia, wspaniałe wakacje. To one mnie zmieniły.
Mam ochotę krzyczeć i całować w usta życie.
Pozdrawiam Was gorąco.
sobota, 23 października 2010
czwartek, 6 maja 2010
Majówka, wymianka wizażowa :)
Majówkę w tym roku spędziłam na Mazurach. W małej miejscowości między Suwałkami a Augustowem. Dom znajomego, 5 metrów do jeziora. Piękne widoki, cisza, relaks, cudny pomost, na którym się nieźle powytarzaliśmy robiąc zdjęcia. Pogoda nieco zawiodła. Piątek (roboczy dzień, a to wiele wyjaśnia ;)) oczywiście był najładniejszy, sobota deszcz, niedziela i poniedziałek pochmurny. Ale zadowolona jestem niesamowicie. Wieczorne ogniska, siedzenie na pomoście, wypad do Litwy...
Wizażankowa wymianka była cudna :). Prezenty były śliczne. Najważniejsze, że robione z myślą o tej drugiej osobie, z serduszka... :)
Dostałam kolczyki wymiankowe od Angeliki. Są śliczne. Wrappowane, zielone. Dostałam razem z nimi śliczną karteczkę własnoręcznie zrobioną i ulubioną czekoladę. Dziękuję jeszcze raz :*

Ja za to zrobiłam dla Justyny (kurczę, trochę się wygadałam! a Ty od razu wiedziałaś :P) gronka. Muszla szara i koral. Fajne dyndają i grzechoczą. Osobiście podobały mi się i z tego co pisała Tyśka jej też. Bardzo się cieszę. Nie mam swoich zdjęć, więc wklejam to zrobione przez Justynę, mam nadzieję, że nie będzie zła :).

Ufff. Napisałam się :). Jak zwykle dziękuję jeśli ktoś dotarł do tego momentu. Całuję wszystkich zaglądających tutaj :*
Wizażankowa wymianka była cudna :). Prezenty były śliczne. Najważniejsze, że robione z myślą o tej drugiej osobie, z serduszka... :)
Dostałam kolczyki wymiankowe od Angeliki. Są śliczne. Wrappowane, zielone. Dostałam razem z nimi śliczną karteczkę własnoręcznie zrobioną i ulubioną czekoladę. Dziękuję jeszcze raz :*
Ja za to zrobiłam dla Justyny (kurczę, trochę się wygadałam! a Ty od razu wiedziałaś :P) gronka. Muszla szara i koral. Fajne dyndają i grzechoczą. Osobiście podobały mi się i z tego co pisała Tyśka jej też. Bardzo się cieszę. Nie mam swoich zdjęć, więc wklejam to zrobione przez Justynę, mam nadzieję, że nie będzie zła :).

Ufff. Napisałam się :). Jak zwykle dziękuję jeśli ktoś dotarł do tego momentu. Całuję wszystkich zaglądających tutaj :*
sobota, 24 kwietnia 2010
wiosna, wiosna, ach to ty!
Błysło, hukło i wiosnę mamy. Wszystko kwitnie, trawa się zieleni... Bardzo pozytywnie!
Kilka wiosennych dowodów z mojego ogródka:




A oto moi bodyguadzi.

Po lewej Młody Oficer vel. Tanguś :). Przylepa niesamowita, tymi oczyskami hipnotyzuje człowieka. Jeden głask, a on już leży na plecach i czeka na więcej.
Po prawej Emerytowany Oficer vel. Czaki. Mój niby-dalmatyńczyk. Gdy jest mu dobrze (głaski, drapanie), zasypia w ciągu 3 minut, cwaniak.
Oba psiaki mają za sobą niezaciekawe życie. Jeden ze schroniska, drugi podrzucony. Obaj teraz najmocniej kochani i kochający pod słońcem.
Była wymianka na wizażu jak pisałam wcześniej. Na swój prezent jeszcze czekam, a ten ode mnie...hmmm, "prawie" już jest. Myślę, że moja wylosowanka będzie miała jutro kolczyki. Ciekawa jestem reakcji, mam nadzieję, że się spodoba :>
Być może niedługo pokażę coś nowego, tylko muszę ogarnąć najpierw szkołę, bo kiepsko widzę 2 wiodące przedmioty... Zawsze kurczę coś :(
Kilka wiosennych dowodów z mojego ogródka:




A oto moi bodyguadzi.
Po lewej Młody Oficer vel. Tanguś :). Przylepa niesamowita, tymi oczyskami hipnotyzuje człowieka. Jeden głask, a on już leży na plecach i czeka na więcej.
Po prawej Emerytowany Oficer vel. Czaki. Mój niby-dalmatyńczyk. Gdy jest mu dobrze (głaski, drapanie), zasypia w ciągu 3 minut, cwaniak.
Oba psiaki mają za sobą niezaciekawe życie. Jeden ze schroniska, drugi podrzucony. Obaj teraz najmocniej kochani i kochający pod słońcem.
Była wymianka na wizażu jak pisałam wcześniej. Na swój prezent jeszcze czekam, a ten ode mnie...hmmm, "prawie" już jest. Myślę, że moja wylosowanka będzie miała jutro kolczyki. Ciekawa jestem reakcji, mam nadzieję, że się spodoba :>
Być może niedługo pokażę coś nowego, tylko muszę ogarnąć najpierw szkołę, bo kiepsko widzę 2 wiodące przedmioty... Zawsze kurczę coś :(
piątek, 12 marca 2010
umm...
Przepraszam. Bo tak rzadko Was i siebie odwiedzam. Powody...są dość oczywiste. Rano wychodzę, jadę autobusem, którego kierowca chyba nie wie, że przewozi ludzi
(" - Panie! Jak Pan jeździ! Pan bydło wiezie?!
- A co, ja wiem kto wsiada?!")
potem szkoła, na którą komentarzy czasem po prostu brakuje ;-), droga powrotna mija tak samo jak i w drugą stronę. Potem padam na pyszczek w domu i szczerze powiedziawszy nie mam już siły na nic.
Ogromnym odstresowaniem jest dla mnie kuchnia. Uwielbiam gotować i piec. Taaak, a boczki rosną! I to nie tylko mi, mama już zabrania mi wchodzić do kuchni...
Dziękuję za wyróżnienia, które w międzyczasie się pojawiły :-)
Myślę, że niedługo coś wrzucę, bo zamawiam z dziewczynami kamyczki. Szykuje się też majówkowa wymianka.
Przygotowałam też już kamyczki na małe candy. Chciałam dziś wrzucić, ale aparaty się buntują - też wyszłam z formy z focenia. Jak uda mi się to ogarnąć na pewno rozpoczniemy zabawę. Mam tylko stresa, że nikt się nie zgłosi, hyhyhy :D
Kto wie, kiedy będzie na dworzu +15'C? Gabrysia nie lubić kurtek i szalików! :<
Całuję gorąco :-*
(" - Panie! Jak Pan jeździ! Pan bydło wiezie?!
- A co, ja wiem kto wsiada?!")
potem szkoła, na którą komentarzy czasem po prostu brakuje ;-), droga powrotna mija tak samo jak i w drugą stronę. Potem padam na pyszczek w domu i szczerze powiedziawszy nie mam już siły na nic.
Ogromnym odstresowaniem jest dla mnie kuchnia. Uwielbiam gotować i piec. Taaak, a boczki rosną! I to nie tylko mi, mama już zabrania mi wchodzić do kuchni...
Dziękuję za wyróżnienia, które w międzyczasie się pojawiły :-)
Myślę, że niedługo coś wrzucę, bo zamawiam z dziewczynami kamyczki. Szykuje się też majówkowa wymianka.
Przygotowałam też już kamyczki na małe candy. Chciałam dziś wrzucić, ale aparaty się buntują - też wyszłam z formy z focenia. Jak uda mi się to ogarnąć na pewno rozpoczniemy zabawę. Mam tylko stresa, że nikt się nie zgłosi, hyhyhy :D
Kto wie, kiedy będzie na dworzu +15'C? Gabrysia nie lubić kurtek i szalików! :<
Całuję gorąco :-*
Subskrybuj:
Posty (Atom)